Gotowanie z Majkami

Dzisiaj zabierzemy Was do kuchni Majka Hercberga– muzyka, kompozytora i rzeźbiarza. Urodzony w Warszawie w 1981r. od dziecka rozwija pasje i  jak podkreśla – nigdy się nie poddaje. Pierwszą jego miłością była gitara akustyczna, później basowa. Współtworzył wiele warszawskich projektów. Na scenie mogliście go posłuchać z zespołami Hedfirst, Antigama, DZ , Noko. Obecnie PLAN i Half-Fish. Pracownia ‚MajkArt”, którą prowadzi na warszawskiej Pradze to kolejny dowód na to, że ma bogatą duszę artystyczną. Jest projektantem i twórcą biżuterii oraz form użytkowych na zamówienie. Wspólnie z żoną Mają inspirują się zarówno w życiu jak i w odkrywaniu nowych smaków.

Kto jest w Waszym domu szefem kuchni?
Majk – Hehe….szefem kuchni jesteśmy na zmianę. Moja kochana żona jest specjalistką od słodkości i przysmaków dla psów. Jej pasją jest miłość do czworonogów, a w szczególności do tych najbardziej potrzebujących. Uwielbiam na nią patrzeć, kiedy gotuje. Jest wtedy skupiona i poważna. Ostatnio częściej ja jestem szefem kuchni, gdyż Maja ma mniej czasu, ze względu na swoją pracę. W kuchni czuję się bardzo dobrze, odczuwam spokój i odcinam się od wszystkiego. Liczy się wtedy tylko to co robię!

Kiedyś Wasza kuchnia była podzielona – dania mięsne, dania wegetariańskie, jak jest dzisiaj?
Majk – Dzisiaj raczej prowadzimy gospodarstwo wegetariańskie, ale śmieję się, że Maja ma swoją szufladkę w lodówce z padlinką – jak sama też mówi :). Nie jest w stanie zrezygnować z tej diety.  Przeze mnie mięsożerca został prawie zdominowany kuchnią wegetariańską hehe… Uważam, że każdy ma prawo do wyboru sposobu odżywiania, zgodnego z przekonaniami i swoim zdrowiem. Nie można niczego, ani nikogo lekceważyć. Już nie pamiętam kiedy jadłem mięso, to było dawno. Moja mama opowiadała wielokrotnie, że zawsze wolałem ryby, chociaż i wtedy miałem wyrzuty sumienia i jadłem je sporadycznie. Ciężko było na początku tej drogi, być rock’n’rollowcem z dietą wysokoprocentową i innymi używkami nie jedząc zwierząt. Pierwsza próba była bardzo restrykcyjna. Chyba 1997 rok- wpadłem na pomysł, że będę veganinem i udało się. W tamtych czasach można było zapomnieć o produktach pochodnych soi, tofu i wielu innych. Trzeba było bardzo dużo myśleć o tym jak i co przygotować w kuchni, poza sałatką jarzynową :). Zawsze byłem kreatywny, więc ta dieta wydawała mi się wyzwaniem, ale poległem w oparach imprez.. Kosztowało mnie to niestety utratę zdrowia. Dostałem od lekarza czerwoną kartkę i powiedział, że mam przestać tak dużo pić itd. Nakazał natychmiast powrócić do jedzenia mięsa, bo moje wyniki badań były bardzo złe. Przestraszyłem się. Smak mięsa był dla mnie czymś, czego nie lubiłem, a wstyd przyszedł za tym, że nie dałem rady wytrwać w veganiźmie. Pół roku zajęło mi wracanie do formy i obiecałem sobie, że będę o siebie dbał. Zostałem jaroszem,czyli głównie wegetariańska kuchnia, ale sporadycznie dziabnąłem rybę i owoce morza. Jakoś ponad rok temu postanowiłem przejść na dietę wegetariańską i czuje się bardzo dobrze, a wynikiem tej całej drogi jest nasz blog na fb „Gotowanie z Majkami” <https://www.facebook.com/gotowaniezmajkami/?fref=ts>

Co jest Twoim daniem popisowym? Dla kogo najchętniej gotujesz?
Majk: Gotuje przed wszystkim dla siebie. Sprawia mi to przyjemność, relaksuje po dniu poza domem. Lubię też gdy gotuję i wpadają przyjaciele, znajomi. Dużo ludzi przy stole, wymienianie uwag, co im smakuje, albo uszczypliwe konstruktywne kęsy krytyki hehe… Fajny klimat przy stole to super nagroda dla kucharza 🙂 Zasadniczo nie mam stałego dania popisowego. Zawsze jadę na freestyle, kocham to. Mam ochotę na jakiś konkretny smak i działam jak szalony. Ostatni mój popis szczerze mnie powalił. Były to kotleciki z kalafiorem, pieczarkami i kurkumą. Moja kochana żona twierdzi, że hummus, czyli pasta z cieciorki i sezamu to mój skarb ;). Bardzo lubię zupy i kremy-jestem ich fanem. Popisowy przepis na zupkę tu i teraz specjalnie dla Was 🙂

13180954_10208182431390009_1767248277_n

Składniki: 1/2 małej dyni, 300 g fasoli, 2 marchewki, duża cebula, 1/4 selera, por, 2 pietruszki, majeranek, zielony pieprz, sól, kiełki rzodkiewki.
Gotujemy drobno posiekaną włoszczyznę dodając pieprz ,sól, majeranek oraz cebulę. W drugim garnku gotujemy fasolę, oczywiście wcześniej namoczoną, a w trzecim dynię. Po ugotowaniu miksujemy na krem włoszczyznę z wywarem dodając ugotowaną dynię. Fasolę traktujemy jak ‚makaron ‚ , po odcedzeniu wykładamy na talerz i zalewamy kremem, podsypując kiełkami. Smacznego 🙂

No to chyba już możemy się domyślać, jakie produkty zaliczyłbyś do najważniejszych w Twojej kuchni. Gdybyś miał wymienić 5, to byłby to ?
Majk: cieciorka, kurkuma, tofu, pomidory, soczewica…….ale jest ich więcej 😉

Wspomniałeś już w rozmowie o życiu rock’n’rollowca. Czy będąc w trasie można jeść smacznie i zdrowo?
Majk: Nie ma sytuacji bez wyjścia-jak człowiek jest kreatywny to sobie poradzi. Oczywiście w trasie są miejsca, gdzie można zjeść coś bez mięsa poza frytkami i ogórkiem kiszonym hehe… Świat się zmienia, spora ilość mięsożerców, których jest zasadnicza większość, zaczyna coraz częściej mieć ochotę na wegetariańską kuchnię. Może jest to wynik obniżenia jakości produktów w tej diecie, może moda, która wraz z brodami i kitkami u mężczyzn zniknie jak wszystko co przemija? Nie wiem ?! Jak jedziemy na krótki przelot koncertowy to często biorę sam jedzenie i wtedy nie muszę się martwić, że trzeba szukać odpowiedniej miejscówki na obiad czy kolację. Jeśli mamy być dłużej  na koncertach, to zawsze management stara się, by dwóch z nas w zespole PLAN miało siłę na scenie jako wegetarianie.
Muzyka to tylko jeden z Twoich talentów. Projektujesz również biżuterię, a znając życie, pewnie jeszcze by się coś znalazło. Niewątpliwie artystyczna dusza. Łączysz świat artystyczny z kulinarnym?
Majk: Czasem, jak mam fazę w kuchni na freestyle, to się dzieje. Kolory i smaki staram się wyróżnić czymś ciekawym np. coś słodkiego ze słonym lub nietypową konstrukcją i konsystencją dań na talerzu. Imponuje mi bardzo kuchnia molekularna, którą Pan Modest Amaro pokazał szerszemu gronu smakoszy w Polsce. Zresztą w pracowni MajkArt dla restauratora Amaro wykonałem prezent urodzinowy w postaci odznaczenia i jednej z największych nagród w kuchni na świecie – gwiazdy Michelin. Tu zdecydowanie te dwie płaszczymy się połączyły. Oczywiście była to moja inspiracja, która się spodobała i została mile przyjęta przez samego mistrza.

Biorąc pod uwagę Twoje korzenie, czy w Twojej kuchni są obecne akcenty żydowskie?
Majk: Żydowska kuchnia jest mieszanką kulturową, bardzo bogatą w dietę mięsną, jak i wegetariańską. Hummus uwielbiam, więc nauczyłem się go robić perfekcyjnie. Dodatki do pasty w większości marynowane- to bardzo wyrazisty posiłek. Moja dieta uwielbia cieciorkę, ponieważ jest bogactwem białka, sprzyja odchudzaniu, obniża ciśnienie krwi i poziom cholesterolu. Ponadto jest uważana za afrodyzjak hehe. Kiedy byłem w Izraelu, na targu w Jerozolimie, pan sprzedawał z wózka pyszne falafele z warzywami, ostrą pastą i oliwkami w picie. Zakochałem się w tym jedzeniu i tak pozostało do dziś .
Korzystam z książki kucharskiej Piotra Bikont „Kuchnia Żydowska Balbiny Przepiórko”. Jest to wyśmienita pozycja dla wielbicieli kuchni wszelakiej hehe… Oczywiście przepisy na zupy są moimi ulubionymi np. barszcz, zupa z czerwonej soczewicy. Dużo w niej z kuchni Polskiej ( nic w tym dziwnego znając historię naszego kraju). Często jeżdżę metrem do pracowni, bo akurat mam metro pod nosem. Wiadomo..jak metrem, to nie ma na co patrzeć, więc zawsze czytam książki i czasem są to książki kucharskie. Ślina mi cieknie na samą myśl o tych wszystkich potrawach. Jak przeczytam jakiś przepis, to zastanawiam się, co bym w nim zmienił i często tak właśnie robię. Kontrowersyjne smaki to coś dla mnie, dlatego też nie jestem fanem wyłącznie kuchni żydowskiej. Bardzo lubię kuchnię indyjską, te palone przyprawy, ostre sosy, które łagodzimy świeżymi ziołami z jogurtem, kurkumą aaaa……… dużo by pisać o tym kawałku kunsztu kulinarnego świata.
Upodobania kulinarne mamy podobne, chociaż Marcel ma zdecydowanie więcej miejsca w lodówce na ‚padlinkę” :). Kiedy zacząłeś eksperymentować w kuchni, stawiać pierwsze kroki?
Majk: Gotuję, można powiedzieć od dziecka. Zaczęło się w naszej kuchni, jak miałem pewnie ze 2-3 lata. Byłem pomocnikiem mojej mamy, albo pewnie wręcz przeciwnie. Zbędnym balastem, oporem materii, a w dodatku grałem na garnkach łyżkami drewnianymi, więc nie wiem, jak ona to wytrzymywała hehe… Nauczyła mnie gotowania. Była moim pierwszym nauczycielem. Drugim było harcerstwo, gdzie wszystkie sprawności kulinarne były moje. Lubiłem wachty w kuchni i gotowanie dla całego obozu. To było wyzwanie, a kara za przesolenie dania graniczyła z samobójstwem:). Trzecim nauczycielem był weganizm. Tu już żarty się skończyły i poprzeczka była wysoko. Długa droga do zrozumienia swojego organizmu-czego potrzebuje, co na niego lepiej wpływa, co nam szkodzi i jak pozbyć się nałogów żywieniowych. Do dziś jest walka, bo wiadomo…impreza, jak wczorajsze wesele, na którym byliśmy. Góry jedzenia, no nie przerobisz wszystkiego..a jeszcze wódeczka i lepiej coś zagryzać, może to i jeszcze tamto hehe…
Kolejnym nauczycielem jest moja żona, która jest dla mnie wzorem, szczególnie jako cukiernik domowy 🙂
Ulubione danie z rodzinnego domu ?
Majk: Uwielbiam ratatouille – jest to typowa jarska potrawa prowansalska. Danie to opiera się na składnikach warzywnych, przede wszystkim na bakłażanach, cukinii, papryce, cebuli i pomidorach. Często gotowane warzywa gościły w naszym menu rodzinnym i tak pozostało.
Kończąc – co byś teraz zjadł?
Majk: Teraz to bym nic nie zjadł, bo po pierwsze jest późno, po drugie ku mojemu zdziwieniu zapomnieliśmy zrobić zakupy w drodze powrotnej z wesela, a po trzecie to jest niedziela, a jak wiemy żyjemy w czasach gdzie większość nie lubi jak sklepy są otwarte w ten dzień hehe
Dzięki i  Zapraszamy do naszej kuchni 🙂

Komentarze

komentarzy