„Imperium uboju” – Paweł Drak Grzegorczyk o tym dlaczego dziś nie je mięsa

Dieta wegetariańska i jej różne odmiany staje się coraz bardziej popularna. Do grona osób, które nie jedzą mięsa dołączył jakiś czas temu wokalista zespołu Hunter – Paweł „Drak” Grzegorczyk.

Paweł Grzegorczyk- Nie do końca jestem wegetarianinem, ponieważ czasem jadam ryby. Wiem, mam z tym coraz większy problem, powoli ograniczam, może w końcu je porzucę. Wynika to z tego, że nie mam najlepszych wyników i lekarz powiedział, że muszę lepiej się odżywiać i bardziej świadomie, a ja niestety nie lubię robić jedzenia, wolę głodować. To nie znaczy, że nie lubię jeść. Kiedyś i owszem, miałem to gdzieś, ale z wiekiem dostrzegłem różnicę pomiędzy dobrym i złym posiłkiem, przygotowanym z pasją czy na szybko, bez uczucia. Niestety nie zauważyłem u siebie tej pasji. A jeśli chodzi o motywację, to oczywiście była nią wizyta w ubojni podczas kręcenia klipu do „Imperium uboju”, czyli około trzy lata wstecz.

RWK: Nie brakuje Ci smaku mięsa, albo po prostu smaku konkretnych potraw ?

PG – O dziwo nie. Najbardziej bałem się o kwestie grillowe. Zawsze lubiłem. I smak. I zapach. Ale okazało się, że jednak daję sobie z tym radę. Najgorzej jest z KFC. Mieszka tam diabeł, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. I muszę tu wyznać, że wstydem, że zdarzyło mi się polec 🙁 Ale na szczęście w nieszczęściu drób jest pędzony jakimś świństwem, co jak się okazało ma na mnie wpływ, więc nawet jakby nie wiem jak mnie kusiło – wygrywam. To straszny i cholernie niezdrowy shit, ale chyba tylko tego mi brakuje. Nawet nie chodzi o mięso, a o tę piekielną panierkę. Ale nie sprzedają samej panierki łajdaki. A mieliby takiego klienta, że ho ho. Natomiast czerwonego mięsa nie tknąłem od trzech lat, a w każdym razie nie świadomie. Być może jakaś zupa była nim kiedyś pędzona, ale jeśli tak to nie wyczułem.

RWK: Jakie zmiany musieliście wprowadzić w domowym menu?

PG – Wprowadziliśmy zmiany częściowo, ponieważ nie cała rodzina odstawiła mięso. To skomplikowało nam życie, ale na szczęście moja żona lubi i potrafi coś wyczarować, więc ja chętnie zawsze pozmywam 🙂

RWK: Czy zauważyłeś wzrost zainteresowania wegetarianizmem wśród znajomych, ludzi z Twojego kręgu?

PG: W zespole owszem, a dokładnie w połowie, a czy wokół? Ciężko mi powiedzieć. Nie mam skłonności do nawracania na osiołku każdego spotkanego mięsożercy na wegetarianizm. Uważam, że każdy powinien zadecydować sam. „Imperium Uboju” miało zasygnalizować problem i wskazać drugie, a nawet czwarte dno, ale wybór pozostawić jednak słuchaczowi. Nawet nie drażni mnie gdy ktoś przy mnie wsuwa kotlety. Jeśli już to smuci. Można byłoby przecież wpaść od tego w szaleństwo 🙂 Skala procederu jest przeogromna. Ale gdy ktoś zapyta – nie, nie żałuję. Szczerze polecam, czuję się dużo lepiej. I psychicznie i fizycznie, o ile tylko jem dużo warzyw, które cenię sobie najbardziej.unnamed

RWK: Ciężko muzykowi być wegetarianinem? Organizatorzy koncertów potrafią sprostać Twoim kulinarnym preferencjom?

PG: Tak. W tej chwili już nawet sami pytają, kto jest wege. Także widocznie niejadaczy mięsa jest coraz więcej, co tylko cieszy. W jadłodajniach na drogach jest gorzej. Ciężko coś wybrać. Powoli coś się zmienia ale bardzo opornie. Raz, że szybko się to przyrządza, ale przede wszystkim chodzi o mechanizm pod tytułem – jaki popyt taka podaż.

RWK: Z czym się wiąże rock’n’rollowy styl życia w kwestiach kulinarnych i czy odczuwasz jego konsekwencje?

PG: Z samymi problemami, bo jak nie dopilnuje i nie przypomnę to wjedzie jakaś padlina i chodzę wtedy głodny.

RWK: Wspomniałeś już, że nie odkryłeś pasji w gotowaniu, ale może masz jakąś swoją specjalność?

PG: Unikam z całej siły. Nie lubię, nie czuję, nie potrafię, nie ciągnie mnie, nie. Jedynym wyjątkiem bywają sałatki warzywne, ale też niechętnie, choć podobno całkiem zgrabnie mi to wychodzi. Ja jednak czuję, że to podstępne otoczenie próbuje mnie zmanipulować, żebym to robił częściej.

RWK: Nie lubisz gotować, ale chętnie smakujesz. Jak jest najdziwniejsza potrawa, której próbowałeś?

PG: Wszystkie moje gastronomiczne produkcje.

RWK: A ulubione trunki?

PG: Sok z eukaliptusa :), soki ogólnie, a z męskich ostatnio piwo Namysłów i Żywe, Whisky i czasem Absynth.

RWK: Co byś teraz zjadł?

PG: Hmmm.. Może jakąś małą świnkę? Najlepiej taką pakowaną w całości w folię z sieci handlowej. Z uśmiechem wdzięczności na ryjku.

RWK: HEH smacznego i dziękujemy za rozmowę 🙂

Komentarze

komentarzy